Winter

17:16 atomova 0 Comments







Zima to moja druga (zaraz po jesieni) ulubiona pora roku. Albo trzecia po wiośnie, zależnie od roku (wszystko byle nie lato). Nic mnie chyba nie uspokaja w równym stopniu co padający śnieg, ośnieżone gałęzie drzew, skrzące się drogi i pobocza, mieniące się w świetle latarni jakby je ktoś psypał brokatem. To wszystko wyzwala we mnie jakieś dziecięce, proste szczęście. Zwłaszcza ten brokatowy śnieg, widzę go i odbieram dokładnie tak jak 20 lat temu, jako mały smarkacz. I patrząc na to zawsze mam w głowie wierszyk, który mówiłam w przedszkolu, a konkretnie jeden wers: "Niechaj dziadkom mroźna zima srebrne gwiazdki poprzypina" (Z taką gwiazdką każdy Dziadek pójdzie jak na defiladę, białym parkiem razem z nami na spotkanie z gołębiami.). I chcoiaż nigdy nie miałam takiego dziadka jak z reklamy allegro, mój był kompletnie szalony i nie kojarzy mi się w ogóle z niczym dobrym, to sam wierszyk i myśl o jakims generycznym, urocznym starszym panu spacerującym w śnieżnym krajobrzie, z tymi srebrnymi gwiazdkami na płaszczu już mnie bardzo rozczula. Inne pory roku zupełnie się pozmieniały, ale zima została dla mnie taka sama jak wtedy, kiedy pierwszy raz moglam jej doświadczyć swiadomie. Jeżeli się to kiedyś zmieni to będzie bardzo zły znak.

0 comments: